Ale fart! - Carp-World

Ale fart!

Na majową zasiadkę wybrałem sie z moja dziewczyną oraz kolegą z Teamu Wojtkiem. Postanowiliśmy spędzić 5 dni nad wodą. Niestety po dojechaniu na miejsce okazało sie że ryby słabo żerują i na poszczególnych stanowiskach padają pojedyncze ryby. Mimo wszystko pełni energii i nadziei rozpakowaliśmy cały „majdan” i wędki poleciały do wody. Po pierwszej nocy cisza.

Drugiego dnia podczas przygotowywania obiadu mam pierwsze branie. Byłem kawałek od wędek, więc rybę przycina kolega, szybki sprint i Wojtas oddaje mi kij. Po około 15 metrach czuje i widzę, że ryba wpakowała się w zaczep. Wojtek wskakuje w wodery i pakuje się do wody. Równocześnie z podebraniem przez niego ryby przeciera sie żyłka a ja nie jestem do końca pewny czy ryba jest w podbieraku. Krzyczę na cale łowisko czy ją ma?! Gdy dostałem potwierdzenie „SIEDZI!” odetchnąłem z ulgą, jednak gdy zaglądałem do podbieraka nogi mi się ugięły. Piękny, długi lampas o imieniu „Lokka”, jedna z najstarszych i jednocześnie największych ryb na łowisku, którą chciałem złowić odkąd jeżdżę na tą wodę, czyli jakieś 4 lata. Waga zatrzymała się na 22.100 kg.


Przez kolejne dni było juz bardzo spokojnie. Co jakiś czas Wojtek doławiał amury a mi sie udało złowić 2 karpie dopiero w ostatni dzień zasiadki. Mimo bardzo słabego żerowania udało mi sie pobić swoje PB, a Wojtek został okrzyknięty  „Królem amurów”. 10 z 12 ryb zostało złowione na kulkę Karel Nikl Scopex & Squid podbitą połówka pop-upa 14mm w tym samym smaku.

Z karpiowym pozdrowieniem

Erwin Macugowski Carp-World Team