Jesienna zasiadka Jabola - Carp-World

Jesienna zasiadka Jabola

jesienna zasiadka, zasiadka karpiowe, łowienie karpi, karel nikl
Witam,
Udało się! Odrobina wolnego czasu, więc podzielę się z wami swoją ostatnią zasiadką, która miała miejsce 22-24 października. Miejsce zasiadki wybrałem tydzień przed wyjazdem i padło na łowisko „Karpik”. Dlaczego? hmmmm, było to moje drugie podejście na jesiennego karpia. Wcześniej wybór padł na wodę PZW i skończyło się bez pika! Apetyt rósł, więc postawiłem na „łatwiznę” czyli komercję ;). Był to mój debiut na tym zbiorniku.
Koniec października to śliski temat, nie wiemy co nas spotka nad wodą i jaka będzie pogoda. Jest to okres, w którym przygotowania nie skupiają się tylko na rybach, ale również na tym, aby w naszej torbie niczego nie brakowało dla nas samych. Latem czy wiosną ubieram jakieś dresy, może bluzę i dobre – jedziemy ;), natomiast jesień, późna jesień, to loteria, możemy zastać wszystko i tak też było tym razem. Torba pełna! od termo bielizny po czapki i rękawiczki zimowe, a na zewnątrz słońce, deszcz, bardzo mocny wiatr
i skoki ciśnienia. Czas na klamoty karpiowe i przygotowanie jakieś taktyki by przechytrzyć jakiegoś konia! Co do kuchni karpiowej wytypowałem trzy smaki: Nocna Zmora, 3XL, Scopex&Squid. W tej samej nucie zapachowej pellet 10 mm, a wypełnieniem był orzech tygrysi z konopią.
Niedziela, 21 października. Dzień przed wyjazdem w głowie miałem tylko jedną myśl - wyjazd!!! Torby i aparat spakowane, baterie naładowane. Zostało jeszcze ugotować ziarna i zrobić kilka przyponów, by nie tracić czasu nad wodą, bo to, niestety, ale tylko 2 krótkie doby.
Zarezerwowałem stanowisko nr 10, a fakt, iż jechałem sam, pozwolił mi na zabranie 3 kijów, co pozwoliło mi troszkę poszukać ryb i pokombinować. Założenie było proste: 3 patyki i 3 różne prezentacje zestawów: bałwanek, pojedynczy pop-up i jedna tonąca kulka.
Nad wodą zameldowałem się o godzinie 1200 . Po krótkiej rozmowie z innymi karpiarzami zabrałem się za rozbicie obozu i przygotowaniu stanowiska.
Stanowisko nr 10 było oznakowane 2 markerami, co na starcie ułatwiło robotę - miałem na szybko wytypowane 2 stołówki karpi. Lewy kij uzbroiłem bałwankiem z Nocną Zmorą, środkowy kij pop-up Scopex&Squid, prawy kij pojedynczą tonąca kulą 21mm 3XL. Zestawy wywoziłem łódką, więc nęcenie było dość precyzyjne, a porcje nie za duże - około 10 kulek, łyżka pelletu i łyżka ziaren. Sonda pokazała, że woda przy powierzchni ma troszkę ponad 11 stopni, czyli obiecująco, nie było źle!!! Zestawy leżały na głębokości od 2,8 m do 2m. O godzinie 16 byłem gotowy, więc czas na posiłek, coś na rozgrzanie i odpoczynek. W okolicach 16.30 jest opad! Pomimo lekkiej nadwagi wystrzeliłem z namiotu jak strzała, pop-up 14 mm zrobił robotę! Niestety to tylko leszczysko. Okazało się, że to jedyne branie tego dnia. Woda sprawiała wrażenie martwej, zero jakichkolwiek oznak żerowania ryb. Postanowiłem zrezygnować z orzeszka na dwóch zestawach, by nie kusić losu niechcianymi gośćmi. Po spokojnej i przespanej nocy, wreszcie wiatr się uspokoił i można było poobserwować wodę, może karpie same się pokażą? Jednak po długiej ciszy postanowiłem przewieść zestawy na półkę, która rozciągała się między markerami, z 2,8 m na 2m, i co pozostało czekać.







Leżakowanie po śniadaniu, przerwał piękny spław!!!! z prawej strony, prawie się zabiłem jak wyskakiwałem ze śpiwora, by zobaczyć gdzie, co i jak. Bammm!!!!! i poprawił… widziałem go w całej okazałości… mmmm piękny!! Od razu zwinąłem prawy kij z markera i położyłem zestaw 15m od pomostu stanowiska nr 11, dokładnie tam gdzie był spław i poczęstowałem go dziesięcioma kulkami 3XL. Minęło może 10 min i jest! Siedzi! wyczekałem go przy kiju, sygnalizator nawet nie zdążył zagrać, a już go miałem. Walka trwała dobre 10 min, pomimo tego, że zestaw leżał 20 metrów obok. Jest, mam go! Waga zatrzymała się na 16.400 kg. No coś pięknego. Obserwacja wody okazała się być kluczem do sukcesu. Zdjęcia, buziak i do wody. Od razu przeglądam zdjęcia a tu PIK PIK lewa z półki!! Lecę… Bamm, i jest siedzi! co jest..? Jeszcze mi się ręce trzęsą z poprzedniej akcji, a tu jest następny hol równie emocjonujący około 10 min. Przy pomoście było 2 metry wody, tak więc ryby do samego końca bardzo fajnie murowały, a zarazem nie było wiadomo z czym mamy do czynienia. Udało się! Jest na macie! I to chyba jeszcze większy… ważenie to potwierdziło - 17.300kg!









Po tym karpiszonie wszystkie kije na brzegu! Emocje sięgnęły zenitu. Pełnia szczęścia. Brania trwały około 40 min, w południe, jak się przebiło słońce. Niestety, im dalej w las tym gorzej… słońce schowało się za gęstymi chmurami, zaczęło okropnie wiać, a w końcu padać deszcz. Pogoda tak się zepsuła, że nawet nie zdążyłem wywieść wszystkich zestawów na noc. 2 z 3 zestawów wylądowały z rzutu z woreczkami PVA, co nie napawało mnie optymizmem. Noc nic nie przyniosła, ale na małą osłodę udało się wyholować jesiotra w granicach 6kg w ok. 5.00 rano.


Podsumowując, zasiadka jak najbardziej na plus, jestem bardzo zadowolony i usatysfakcjonowany, oby jak najwięcej takich wypadów, a skoro o tym już mowa, jest plan na następny wypad! Jesienne eskapady mają coś wyjątkowego w sobie, myślę, że nie będę oryginalny, ale są one moimi ulubionymi.

Pozdrawiam,
Przemysław Jabłoński "Jabol" - Akademia Carp-World